sobota, 13 marca 2010

Elie Saab Spring Haute Couture 2010 Runway

Nie wiem dlaczego natrafiłam na tę kolekcję dopiero teraz, ale jeśli istnieje miłość od pierwszego wejrzenia, to - no cóż - chyba się zakochałam.
Zachwycają mnie tkaniny delikatne, opływające ciało, doskonale przylegające i falujące przy każdym ruchu. Idealnie podążające za ruchem ciała a jednocześnie żyjące jakby własnym życiem. Tkaniny obsypane błyszczącymi drobinkami, powycinane w koronki.. Dające wrażenie prostoty idealnej i luksusu.
Do listy marzeń, a raczej życzeń(planów?) dopisuję znalezienie okazji, która byłaby odpowiednia do założenia jednej z takich sukni! (Prawdę mówiąc mogłaby nawet 'tylko' wisieć u mnie na ścianie jako obiekt westchnień).















Wiecie co mnie zadziwia? Każdego roku z utęsknieniem czekam na trochę słońca, żeby się poopalać i nabrać tzw. 'zdrowego' koloru skóry. W ogóle mam wrażenie, że korzystniej wyglądam opalona niż blada. Ale jak patrzę na te idealnie porcelanowe twarzyczki modelek z podkreślonymi lekko policzkami to coś się we mnie łamie;p
Eh. ale mimo wszystko nie pasuje mi chyba taka totalnie blada cera. A szkoda. Bo wygląda szlachetnie.
Poza tym mówcie co chcecie, ale niektóre z nich mają naprawdę genialne figury;p

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz